Animal Alpha
Norwescy przedstawiciele ostrej muzyki - oto, czym jest Animal Alpha. To nieokrzesana, zwariowana grupa lubująca się w okrutnie mocnych dźwiękach. Nie uznają barier, jeżeli chodzi o decybele i nie ograniczają swojej wokalistki, która jest bardzo wyraźną postacią - wszystko przez jej sposób bycia na prywatnej płaszczyźnie (który podobno jest nieźle toksyczny) jak i na arenie scenicznej, gdzie daje popis swojego zwariowanego, psychodelicznego ADHD. Jest głośna, niewykrzyczana, uwielbia kombinować ze swoim wokalem, co akurat w jej przypadku oznacza darcie ryja na inny sposób, niż to robiła do tej pory. I to w sumie jest dość mocną stroną tej kapeli - niezwykle bogada w epitety wokalistka, której podoba taka właśnie jazda bez trzymanki. A jaka właściwie jest sama muzyka tej kapeli? Otóż ciężko ją tak jednoznacznie sklasyfikować - jedyne, co przychodzi na myśl, to to, że jest ona naprawdę głośna i nie pozostawia miejsca muzycznej interpretacji. I właśnie taka ma być. I bardzo dobrze. Mieli nawet raz zagrać w naszym kraju, ale ze względu na mały kolpoltaż ich płyty na tym terenie, dali sobie spokój. Wielka szkoda, mieliśmy okazję na naprawdę fantastyczne widowisko.